Kujawsko-Pomorskie
Towarzystwo Genealogiczne

75 urodziny o. Włodzimierza
 
Wspomnienie dziewiąte, maj / czerwiec 1968

W Fastach znowu wiosna. W żwirowej alejce szaleją bzy. W sadzie kwiecie pokrywa drzewa i krzewy. Na rabatce – nasturcje i nagietki. Winorośl oplata ganek plebanii.

Nie podcinane gałązki wciskają się przez otwarte okna do domu. I bociany już są… I jaskółki uwijają się wokół gniazda pod okapem plebanii… Na podwórzu dostojnie spacerują gęsi. Co chwila, jak na komendę schylają się, coś skubią, po czym podnoszą wysoko głowy i idą dalej, gęsiego… O rety! Jedna uszczypnęła w pupę małego Adasia. Ależ hałas: Mały beczy, a gęsi rozsypały się po podwórzu jak białe koraliki z zerwanego sznurka i syczą, i gęgają… A słońce już wysoko świeci, grzeje i uśmiecha się.

Ewa otrzymała ważne zadanie: ma pilnować trzech małych chłopców – kuzynów i brata. Niby grzeczni są, ale do mam się wyrywają. I nie pomaga ani zabawa ’w szkołę’, ani gra w palanta, ani nawet opowiadanie bajek. Mirek – Marek beczy trafiony patykiem w ucho, a Adaś wtóruje mu przypomniawszy sobie atak gąski. A Mama i Ciocie są bardzo zajęte. Szykują mnóstwo pysznego jedzenia. Jutro Dziadek ma urodziny: kończy 75 lat.
             
Jadą goście… Wysiadają z taksówek… Furtka skrzypi nieustannie. Ewa usuwa się w cień jaśminowego krzewu i patrzy na powitania, ukłony, uściski.
Biegnie tylnym wejściem do ‘zimnego pokoiku’. Przebiera się w swoją pierwszą odświętną garsonkę: niebieską, z plisowaną spódniczką i białym kołnierzykiem z ‘krawatką’ w niebieskie grochy. Przegląda się w lustrze toaletki, przeczesuje palcami włosy… Ujdzie! W samą porę… Jeszcze pantofelki zmienia na białe lakierowane. Mama lustruje ją z góry na dół:

- No, nieźle, nieźle… ( To jej nowy komplement. A sama wygląda prześlicznie. )

Przetartym szlakiem idą do cerkwi. A tu już tłumy. Zaczyna się nabożeństwo. Dziadek dziś tylko wita zebranych. Liturgię odprawia sześciu kapłanów. Jakie mocne mają głosy! Jacy młodzi jeszcze! Ewa zerka na Dziadziusia: przygarbił się nieco, włosy mu się przerzedziły i na zmęczonego wygląda… Ale uśmiecha się, pozdrawia gestami chór, wiernych, rodzinę… Zasłuchała się Ewa w śpiew chóru ( liczniejszego niż zwykle, bo dołączyli śpiewacy z sąsiednich parafii ). Serce jej walić zaczęło. Zdrowe, a tak się szamoce w piersi ze wzruszenia. Już słychać „Otcze nasz”… Niedługo koniec… Z Igorem i Andrzejem Ewa wymyka się z cerkwi. Trzeba prezenty przyszykować i Wali pomóc. Wyjmuje z torby książkę, sprawdza, czy laurka jest i czy wyszywana zakładka nie wysunęła się. Wszystko w porządku. Wala jest zdenerwowana. Przesuwa z łoskotem fajerki i coś do siebie mruczy.

- Zdążymy Ciociu – uspokaja ją Ewa i nie czekając na odpowiedź chwyta pudlo ze sztućcami i chowa się w ‘tajemniczym pokoju’. Ojej, ile nakryć!

‘Dziś pewnie wszyscy razem zasiądziemy – myśli dziewczynka i cieszy się, i uśmiecha do siebie – i pośpiewamy razem…’

- Ewka, Ewa – słyszy zdyszany głos kuzynki – Chodź szybko, wszyscy już tylko na Ciebie czekają.

Więc biegną. Z daleka widzą ustawioną do zdjęcia gromadę. Najwyżej na stopniach cerkwi stoją wierni parafianie, niżej kapłani w odświętnych szatach, a wśród nich Dziadek. Z lewej strony rodzina, z prawej chórzyści. Maluchy przycupnęły na przedzie. Wujek Tolek też już gotowy: ustawił aparat na statywie i ponaglająco macha do nich ręką. Więc stają obie we wskazanych miejscach. Pstryk, pstryk i gotowe. Tylko Wujka znów na fotografii nie będzie…


Dla dociekliwych - Wielkanoc
 
Wielkanoc w prawosławiu, podobnie jak w katolicyzmie jest świętem ruchomym.
Katolicy świętują Wielkanoc zawsze w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni Księżyca. Cerkiew prawosławna uznaje jeszcze jeden warunek: niedziela wielkanocna musi wypadać po zakończeniu Paschy żydowskiej, bo dla wyznawców prawosławia oba święta są silnie ze sobą związane.

Krzyżmo używane jest do namaszczenia przy udzielaniu sakramentów chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich i przy konsekracji kościołów i ołtarzy.

Pascha - to potrawa z białego sera utartego z masłem, żółtkami i bakaliami.