Kujawsko-Pomorskie
Towarzystwo Genealogiczne

Za furtką plebanii
 
Wspomnienie 7, lata sześćdziesiąte

Plebania w Fastach jest miejscem, gdzie Ewa nigdy się nie nudzi. Zakamarki domu, wiejska szkółka, stodoła, obórka, piwnice, strych… kryją w sobie tyle tajemnic.

A towarzysz jej dzieciństwa, Igor, sprawia, że stają się one, jedno po drugim, niecodziennie dziwne, sekretne, a przez to też wkrótce, jako kryjówki, pomieszczenia do harców, rozmów, a nawet odwiedzin… zakazane. Na szczęście dom Dziadka Włodzimierza rzadko bywa pusty i wciąż jest w nim tyle do odkrycia…

Życie na plebanii, podporządkowane wydarzeniom w parafii, świętom cerkiewnym i rodzinnym nie jest monotonne.

Na przykład odpusty … Nie, nie są wielkie… Ale po uroczystym nabożeństwie Ewa z upodobaniem zwiedza kilka kramików, które się obok cerkwi pojawiają. Przymierza złote pierścionki, koraliki, dmucha w kolorowe wiatraczki, ogląda gliniane, niepozorne ptaszki, które śpiewają, gdy się na nich odpowiednio zagra, zawiesza na szyi sznury obarzanków i słucha muzyki domorosłych jarmarcznych grajków. Każdy taki dzień spędzony w tłumie przybyłych na uroczystość mieszkańców okolicznych wsi zapada Ewie głęboko w pamięć i serce.

A za furtką plebanii czekają ją nowe przeżycia. Dziadek gości dziś przyjaciół: duchownych z sąsiednich parafii, a nawet z Białegostoku. Zbierają się oni przy stole w ‘tajemniczym pokoju’: postawni, długowłosi, brodaci… sami mężczyźni… Kobiety podają obiad, potem ciasto, kompot, herbatę. Same jedzą przy stole w kuchni. Ale po obu stronach ciemnej sionki jest wesoło: słychać śmiech, rozmowy… wkrótce śpiew. I teraz Ewie trudno jest odejść od półotwartych drzwi. Bo za nimi we wszystkich kandelabrach płoną świece, złocą się krzyże, błyskają lampki przy ikonach. A Dziadziuś wyjmuje skrzypce. Dziś gra wesoło. A ten najpiękniejszy, ojciec J. S., z ciemnymi, wijącymi się włosami opadającymi na plecy i czarnymi jak smoła oczami wtóruje mu na gitarze. I Ewie wydaje się, że za chwilę dom zawali się, że ulegnie mocy głosów diakonów, proboszczów… Pieśni zastępują piosenki, coraz bardziej znane… Dziewczynka też podśpiewuje cichutko i przytupuje nogą do taktu.

I, jak zawsze, w najciekawszym momencie ktoś sobie o niej przypomina. Ech ci dorośli! Właśnie teraz decydują, że Ewa musi już iść spać. Wolno jej wejść na chwilę do środka, pożegnać się, życzyć gościom dobrej nocy i ucałować Dziadziusia na dobranoc. A oni śmieją się, głaszczą Ewę po głowie i błogosławią…

I już drzwi są zamknięte. Ewa zasypiając słyszy dźwięki gitary i śpiew na dwa, nawet trzy głosy. A w szparze pod drzwiami widzi drżące smugi światła woskowych świec…