Kujawsko-Pomorskie
Towarzystwo Genealogiczne

Tajemniczy pokój
 
Wspomnienie trzecie, lato 1960

W domu Dziadka, po prawej stronie ciemnej sieni jest pokój, w którym Ewa jeszcze nie była. Zawsze jest zamknięty. Klucz wisi wysoko, wysoko i tylko dorośli mogą go dosięgnąć.

 Dziadziuś czasem wchodzi tam sam i wszyscy mówią, że pracuje. Często  na plebanię zajeżdżają taksówki. Wysiadają z nich odświętnie ubrani ludzie, nieraz z malutkim dzieckiem. I wtedy dziadziuś zamyka się z nimi w pokoiku. Ale o tych gościach Ewie nie wolno nikomu mówić. Ciocia Gala mówi, że to tajemnica. A Ewę tak korci, by do tego pomieszczenia zajrzeć. Ale to nie jest łatwe. Od śmierci Babci zawsze w domu jest ktoś z rodziny. No i ta wścibska ‘ciocia’ Wala. Ruszyć się nie można - pilnuje Ewuni i zaraz pyta:

- A gdzie się wybierasz?  – Może byś coś zjadła? – Obejrzałaś już nową książeczkę?

I tak w kółko. Ale Ewa ma plan. Lato się niedługo skończy, dorośli wrócą do miasta, do pracy. Mama od kilku dni mówi o myciu okien i porządkach przed wyjazdem. Okno! Wychodzi na ganek, stoi pod nim ławka. Ewa nie raz, i nie dwa próbowała przez nie zajrzeć, ale nic nie widać. Firanki tam wiszą takie ‘koronkowe’, robione na szydełku przez Babcię lub Ciocię. Zupełnie nieprzezroczyste… Więc Ewa chodzi krok w krok za Mamą i marudzi… strasznie marudzi… A Mama się denerwuje…

Odkłada książkę, bierze wiadro z wodą, jakieś szmatki i zaczyna myć okna. Tych okien jest dużo. Zmierzch już zapada… Więc wszyscy siadają do kolacji. Dziadziuś odmawia modlitwę, a Ewa cichutko prosi Bozię ‘żeby jutro… Na wieczerni będzie bardzo grzeczna. I w ogóle już nigdy w cerkwi nie będzie grała w klasy na mozaikowej posadzce… I Andrzejkowi nie będzie dokuczać, i w ogóle…’ Po wieczerzy bardzo się stara nie zawieść Boga. Wkrótce kołysze ją do snu śpiew cerkiewnych dzwonów.

A nazajutrz znów pilnuje Mamy. I wreszcie! Mama zdejmuje firany w tajemniczym pokoju. Gdy wychodzi, by je namoczyć, Ewa cichutko wślizguje się do środka. Jak tu pięknie: duży rzeźbiony w liście kredens ze szklanymi szybami, stół przykryty haftowanym obrusem, sześć, może nawet osiem krzeseł. A na ścianach ikony ‘całe ze złota’, portret Mamy, Cioci Gali i Cioci Wiery. O, i skrzypce w otwartym futerale, i dwie mandoliny. A te złote świeczniki! Jakie piękne! Co chwila Ewa odkrywa coś nowego: stara lampa naftowa, fotografia Babuni, świece w drewnianym pudełku, kadzidło i książki. Ale grube! A litery też złote, ale nie polskie, a takie jak na grobie Babci. Słychać kroki. Dziewczynka wymyka się przez otwarte okno, siada na ławce i jakby nigdy nic zabiera się do czytania pozostawionej przez kogoś książki…

Teraz Ewa już wie, że na plebanii w Fastach, w ‘tajemniczym pokoiku’, Dziadziuś udzielał ślubów i chrzcił dzieci. Nie wszyscy w tamtych czasach mogli pobierać się w cerkwi przed ołtarzem, nie wszystkim dane było stać pod koronami w otoczeniu rodziny i przyjaciół, nie wszystkie dzieci chrzczone były tak jak Ewa.
I dla tych, co nie mogli, a chcieli być razem wobec Boga, którzy pragnęli ochrzcić swe potomstwo Dziadziuś otwierał drzwi swego domu, dla nich był ten najpiękniejszy pokój…I dziś można już o tym mówić…