Tablica pamiątkowa

Opisujemy miejsca, miejscowości, które są nam bliskie

Moderator: ewaduch

Ahavita
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek 23 lut 2015, 09:43

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Ahavita » niedziela 31 maja 2015, 12:10

Bardzo dziękuję, panie Marianie. Dziś porozmawiam z mamą i zmotywuję ją,żeby odwiedziła AD ponownie i zastosowała się do moich wskazówek ;) aby dotrzeć do aktu ślubu panny Filarskiej i kawalera Raszkiewicza. Niewykluczone,ze nasi przodkowie byli sąsiadami, bo kawaler pochodził podobno z Poćwiardowa :) pozdrawiam,Asia.
Poszukuję metryk ewangelików z Wielkopolski.Rodzina Kribbe (Kriep,Kripp)/ewent.Krübbe/

Marian Pniewski
Posty: 387
Rejestracja: środa 20 kwie 2011, 20:42

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Marian Pniewski » niedziela 31 maja 2015, 12:48

Z Poćwiardowa pochodził mój pradziadek Szymon i dziadek Ignacy. W 1848r. do Ostrowitego i Poćwiardowa z miejscowości Rudaw paraf. Nowogród przybył mój prapradziadek Gabriel i ożenił się z panną Barbara Taranowską z Skępska paraf. Golub. Z tego małżeństwa Gabriela urodził sie Szymon mój pradziadek [1850r.]. Barbara po 5 latach zmarła i Gabriel ożenił się z Barbarą Czajkowska z Sokoligóry i miał jeszcze sporo dzieci. To cała historia, można by tu dużo gadać. Możliwe że z stamtąd się Filarscy znali z moja rodziną.Pozdrawiam. Marian P.

Ahavita
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek 23 lut 2015, 09:43

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Ahavita » poniedziałek 01 cze 2015, 14:15

Więc niewykluczone,ze chłopcy razem po łąkach biegali :) o ile mój sie tam urodził i wychował. Tyle jeszcze przede mną pracy,aż się złoszczę na siebie, że tak późno wzięłam się porządnie do pracy. Bo idzie jak po grudzie :roll: pozdrawiam, Asia.
Poszukuję metryk ewangelików z Wielkopolski.Rodzina Kribbe (Kriep,Kripp)/ewent.Krübbe/

Marian Pniewski
Posty: 387
Rejestracja: środa 20 kwie 2011, 20:42

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Marian Pniewski » piątek 21 sie 2015, 18:16

Dzisiaj otrzymałem informacje dotyczącą odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku pamięci mieszkańców miasta Golubia - Dobrzynia i okolic wywiezionych do ZSRR w 1945r. W tej ponad stu osobowej grupie znajdował się także mój ojciec i moi wujkowie. Ojciec wrócił po trzech latach niewoli, inni w różnym czasie, a kilkunastu z tej grupy pozostało tam na zawsze na nieludzkiej ziemi.
Tablice pamiątkowe zostaną odsłonięte dnia 5.września 2015r. Uroczystości rozpoczną się mszą świętą w intencji ofiar stalinizmu o godzinie 11.00. Po mszy świętej - odsłonięcie pomnika , złożenie kwiatów, krótkie przemówienia. Pomnik stanie tuż przy kościele przy krzyżu misyjnym. Po uroczystościach spotkanie gości i władz miasta w restauracji Kaprys.
Organizatorzy serdecznie zapraszają na tą uroczystość. Pozdrawiam . Marian P.

Ahavita
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek 23 lut 2015, 09:43

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Ahavita » sobota 22 sie 2015, 06:33

Niestety,mogę być tylko "duchem" przy odsłonięcia tablicy...ale przekażę znajomym tę informację. Dziękuję,Asia
Poszukuję metryk ewangelików z Wielkopolski.Rodzina Kribbe (Kriep,Kripp)/ewent.Krübbe/

Marian Pniewski
Posty: 387
Rejestracja: środa 20 kwie 2011, 20:42

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Marian Pniewski » piątek 04 wrz 2015, 20:14

Witam. To już jutro w sobotę 05.09.2015r w Golubiu - Dobrzyniu odbędzie się uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej upamiętniającej deportacje ponad stu mieszkańców miasta i okolic w 1945r. w głąb Rosji. Uroczystość rozpocznie się mszą świętą o godz.11.00, a po mszy nastąpi odsłonięcie pomnika na placu przykościelnym , złożenie kwiatów, okolicznościowe przemówienia, a po tej uroczystości spotkanie w restauracji Kaprys z władzami miasta i rodzinami deportowanych. Zapraszamy na tą niecodzienną uroczystość. Pozdrawiam. Marian P.
Załączniki
skanowanie0002 — kopia.jpg

ewaduch
Posty: 1991
Rejestracja: czwartek 19 mar 2009, 12:18
Lokalizacja: Toruń / Białystok

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: ewaduch » niedziela 06 wrz 2015, 11:08

To dla Ciebie wielkie wydarzenie :)

Czekam na relację i zdjęcia :)
Pozdrawiam cieplutko,
Ewa Szczodruch

Ahavita
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek 23 lut 2015, 09:43

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Ahavita » niedziela 06 wrz 2015, 12:06

Nie ukrywam,że ja rownież oczekuję na relację... Pozdrawiam,Asia
Poszukuję metryk ewangelików z Wielkopolski.Rodzina Kribbe (Kriep,Kripp)/ewent.Krübbe/

Marian Pniewski
Posty: 387
Rejestracja: środa 20 kwie 2011, 20:42

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Marian Pniewski » niedziela 06 wrz 2015, 22:15

JEDNEGO SERCA, SERCA NAM DZIŚ TRZEBA..............
I DOSTALI TO SERCE – NIE JEDNO , A WIELE WIELE SERC.
Moi drodzy.
Jak już wcześniej pisałem w dniu wczorajszym w sobotę 05.09.2015r. Po siedemdziesięciu latach ciszy ten okrzyk nabrał realnych kształtów.
Jechałem do Golubia – Dobrzynia z mocno bijącym sercem, z moją siostrą, szwagrem , z moim synem.
Nadszedł ten dawno oczekiwany dzień, dzień pamięci o naszych Ojcach, Dziadkach, krewnych i znajomych, słowem tych którzy przeżyli gehennę deportacji w styczniu 1945r do ZSRR z samego miasta i okolic.
Jeszcze pod okupacją hitlerowską w grudniu 1944r. obchodzili Wigilię, witali Nowy rok i już wiedzieli, że wyzwolenie jest blisko, że już niedługo, już niebawem Niemcy z Golubia – Dobrzynia odejdą, że będzie wolność, że w końcu skończy się gehenna okupacyjnych dni, że zobaczą polskich żołnierzy i będą z nimi mogli zaśpiewać Jeszcze Polska Nie Zginęła. Już było słychać daleki huk armat, już przychodziły wieści, że są już niedaleko, ze już widziano pierwsze podjazdy zwycięskich wojsk. Czekano jak na zbawienie, szykowano potajemnie polskie flagi, godła narodowe.
W styczniu nowego roku 1945 Niemcy mieszkający w Golubiu zaczęli nerwowo się pakować, niektórzy już zawczasu opuszczali Golub i Dobrzyń wyruszali na Zachód kierując się na Wąbrzeźno, Toruń.
Gdy wieczorem dnia 22 stycznia usłyszano pierwsze wybuchy w pobliżu miasta to Niemców praktycznie w Golubiu nie było.
Pierwsze oddziały Rosjan pojawiły się od strony Brodnicy i Rypina.
Dnia 23 stycznia Golub i Dobrzyń oraz okolice zostały wyzwolone. Radowali się wszyscy mieszkańcy, witano radośnie wyzwolicieli, nie przychodziło im nawet przez myśl,że z jednej niewoli dają się pod druga niewolę.
Oficerów rosyjskich rozlokowano po mieszkaniach prywatnych, żołnierzy po szkołach i domu kultury, reszta armii poszła dalej na Toruń i Grudziądz.
Już w kilka dni po wyzwoleniu coś niedobrego zaczynało się dziać w mieście. Następowały aresztowania cywilnych mieszkańców miasta i okolic, pretekstów było co niemiara, a to,że kolaborowali z Niemcami, a to za to że sąsiadem był Niemiec, a to za ukryte artykuły żywnościowe i wiele wiele jeszcze innych przyczyn.
Mojego ojca Bronisława aresztowano za to, że mieszkał po sąsiedzku z cywilnym Niemcem, który posiadał sklep bławatny i w którym ojciec po sąsiedzku pomagał . Niemiec nie był hitlerowcem, tylko dawnym mieszkańcem miasta od kilku pokoleń. Gdy Niemcy uciekali właściciel sklepu dał klucze i dokumenty sklepu ojcu, aby je przechował, mając nadzieje że jeszcze wróci. Niestety, ojciec bojąc się szykan klucze i dokumenty odniósł do NKWD. Zresztą sklep i tak przestał istnieć bo w dniu wyzwolenia idący za wojskiem szabrownicy ogołocili sklep całkowicie.
Na drugi dzień po oddaniu kluczy ojca aresztowano. W prowizorycznym wiezieniu spotkał tez aresztowanych brata Bolesława, szwagra Stanisława Jaworuckiego krawca i kuzyna Stanisława Brodzińskiego.
W pierwszych dniach lutego wszystkich aresztowanych w liczbie około 150 osób zgromadzono na Rynku golubskim. Następnie skierowano ich do Kowalewa Pomorskiego, jednak tam coś nie wyszło i z powrotem pieszo przez Golub – Dobrzyń i Rypin udali się do Ciechanowa. Dodajmy do tego że to była zima, mróz, śnieg zalegał na zniszczonych przez działania wojenne drogach. Część z nich nie dotarła nawet do miejsca zbiórki, pomarła na drogach.
W Ciechanowie załadowano ich na bydlęce wagony i ruszono w daleka podróż w nieznane. Jeszcze zanim ruszono w podróż ojca brat Bolesław wraz kilkoma innymi towarzyszami niedoli uciekł przez dziurę w podłodze wagonu, której ruski nie zauważyli. Tułali się potem przez cały miesiąc zanim wrócili do domu do Golubia. Bolesław ukrywał się jeszcze do wiosny, aż Rosjanie odeszli dalej za frontem. Ujawnił się dopiero polskim władzom. Byli to mieszkańcy Golubia, więc krzywdy wielkiej mu nie zrobili. Dzięki temu, że wrócił mógł pomagać mojej mamie a swojej bratowej, gdyż po wywózce męża została sama z czwórką dzieci. Bolesław nie miał swojej rodziny, więc tym bardziej z swoimi siostrami mógł pomagać swojej bratowej.
Niestety ojciec Bronisław nie miał tyle szczęścia, był w innym wagonie i po dwóch tygodniach podróży wysiadał z wagonu gdzieś pod Donieckiem. Przebywał tam jakiś czas, a potem znowu ich rozdzielono i ojca przerzucono do Odessy . Miał szczęście, bo klimat był tam więcej umiarkowany, ale też przeżył tam dwie ostre zimy.
Szczęście go nie opuszczało. Z racji tego, że z zawodu był malarzem, więc oficerowie rosyjscy obozu zabierali go i drugiego współtowarzysza niewoli do odnowy swoich mieszkań. Wychodzili więc oczywiście pod obstawą do miasta do domów oficerów i malowano im całe mieszkania. Kobiety rosyjskie, żony wojskowych nie były takie złe. Raz ,że dawano im coś lepszego zjeść niż jedzenie obozowe, a także trafiały się nawet paczki żywnościowe dla tych co obozu nie opuszczali. Załatwiane były też lekarstwa dla chorych w obozie, więc taka praca była bardzo pożyteczna dla dwojga stron. Co prawda nie zawsze tak było dobrze, ale ważne że mogli jakoś przeżyć.
Wypuszczali tych deportowanych do domu w różnym okresie przebywania w łagrach. Jedni wracali po kilku miesiącach, po roku,dwóch lat. Ojca puścili po około trzech latach. Wracał wraz z innymi do domu około trzech miesięcy i to też zimą. Zameldowali się w Golubiu na początku 1948 roku.
Matka w końcu trochę odetchnęła. Ojciec od razu przystąpił do pracy, musiał przecież utrzymać rodzinę, bo z tej radości z powrotu pod koniec roku urodziła się córka, piąte dziecko Marty i Bronisława.
Po czterech latach i ja w końcu przyszyłem na świat i mocno krzyczałem – jeść, jeść.
W domu nie rozmawiało się na temat pobytu ojca w Rosji z wiadomych względów. Tacy jak Oni byli wtedy jak ktoś kto wrócił z więzienia, mógł mieć też nieprzyjemności jakby się zanadto zwierzał. Takie czasy.
Ja mając około dziesięciu lat dopiero dowiedziałem się o tym wydarzeniu. Sprawił to przypadek.
Przypadkiem jak to dziecko, lubiłem się bawić w chowanego. Chowałem się pod stół, albo do szafy i starsza siostra mnie wtedy szukała. Pewnego razu gdy schowałem się do szafy z górnej półki spadły na moją głowę albumy z zdjęciami. Siostra tymczasem pobiegła do mamy, która ją wołała, a ja zaciekawiony zacząłem oglądać pożółkłe już fotografie.
Między nimi znalazłem listy, ni to kartka, ni to koperta. Tak kiedyś wysyłano listy z braku kopert. Będąc już chłopakiem który zaliczał trzecią klasę , a więc umiałem już czytać, gdyż za książkami to po prostu przepadałem, więc odczytanie listu nie było dla mnie trudną sztuką.
Pieczątka była z nazwą Odessa i data, której już nie pamiętam. Z listu zapamiętałem do dzisiaj tylko jedno zdanie napisane między wierszami ręką ojca– czy Zosia i Franuś chodzą do szkoły?
Tak........ tylko to zdanie, a dlaczego? Bo sam stawiałem pierwsze kroki w szkole, a mając starsze rodzeństwo to nauka szła mi lepiej, dzięki nim. I dzięki temu, ze chociaż ojca nie było to oni nie zaniedbali nauki.
Na tym przeglądaniu zdybał mnie mój ojciec. Był trochę zły, ale i pedagogiczny zarazem hahahaaa..... nie dał mi na tyłek, nie zrugał mnie, tylko posadził mnie na kolano i najpierw wytłumaczył mi, że to musi być tajemnica, aby nie mieć jakiś nieprzyjemności, a potem opowiedział mi co nieco. Tajemnicy dochowałem i nic nikomu nie mówiłem, ani się nie chwaliłem.
Dzisiaj i ja to robię w stosunku do ciebie drogi przyjacielu, tylko nie w tajemnicy, bo już tyle lat upłynęło i wszystko jest wiadome i dostępne.
Trudne to były lata, lata łez, rozpaczy , tęsknoty. Ile w sobie musieli mieć samozaparcia ludzie tamtych dni.?
Na co dzień obcowali z niezrozumieniem, lekceważeniem, rozłąką, a nawet częstą śmiercią bliskich osób.
Mijały lata. Po czterech latach od tej pouczającej rozmowie ojca ze mną odszedł on na zawsze w jesienny smutny deszczowy dzień.
Po trzech latach od śmierci ojca odeszła też mama. Rodzina tak kiedyś scalona, nagle rozpierzchła się jak przysłowiowe wróble na dachu. Szybko musiałem nauczyć się dorosłości. Na szczęście miałem jeszcze rodzeństwo. Nowe życie, nowe sytuacje życiowe. Ulatywały z pamięci dawne dzieje, zmieniała się rzeczywistość nie tylko ta rodzinna, ale w ogólnym znaczeniu życia nasz wszystkich.
Zapominało się też o tych, którzy kiedyś robili wszystko, abyśmy my mogli żyć w współczesnym nam świecie. Pamięć ulotna jest. Czy naprawdę, czy można zapomnieć o tym co kiedyś się zdarzyło? Nie po stokroć nie.
Nagle krzyk, krzyk z nieskończoności, krzyk do tych co jeszcze żyją, co jeszcze pamiętają z opowiadań swoich ojców, swoich dziadków.
JEDGO SERCA, SERCA NAM DZIŚ TRZEBA, NIE MOŻECIE O NAS ZAPOMNIEĆ.
I odezwało się serce, jedno, drugie, trzecie. To pierwsze pani Ewy Kaźmierkiewicz pracującej w bibliotece miejskiej w G-D, do której często jestem zapraszany, za nią poszli następni, utworzono grupę inicjatywną. Jedni załatwiali sprawy urzędowe, drudzy odnajdywali na terenie miasta i okolic krewnych deportowanych. Spisywano imiona,nazwiska , zbierano pieniądze na postawienie choćby skromnego pomnika. Zaangażowano też miejscowe urzędy samorządowe, księży z parafii znajdujących się na terenie miasta. Powstał pomnik wraz z nazwiskami deportowanych i wydany został mały bardziej szczegółowy informator.
I oto nastąpiła uroczysta chwila. Dnia 05.09.2015r. O godzinie 11.00 w kościele parafialnym w Golubiu rozpoczęła się msza święta w intencji deportowanych mieszkańców miasta i okolic. Przybyły władze samorządowe, mieszkańcy, goście nawet z Warszawy i Gdańska. Po mszy zgromadziliśmy się przy pomniku , uroczyste odsłonięcie, poświecenie, okolicznościowe przemowy, składanie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy. Po uroczystościach spotkaliśmy się w restauracji Kaprys w Dobrzyniu na kawie i ciastku, skromnie, ale pięknie.
Wspomnieniom nie było końca. Trochę mi było żal,że nie mogłem z wszystkimi sobie porozmawiać, znajomi, kuzyni, rodzina bliższa i coś w sercu pękało.
Po spotkaniu zebraliśmy się tzn. rodzinka u jednej z siostrzenic , która mieszka w G-D. Tam już były bliższe sercu wspomnienia.
Z całej naszej rodziny, a było oprócz rodziców szóstka dzieci pozostaliśmy już tylko my - ja i moja równo o cztery lata starsza siostra Marysia.
Wspominaliśmy lata gdy byliśmy dziećmi, spotkania towarzyskie naszych rodziców, wesela , chrzciny. Zawsze na takich uroczystościach gdy rozmowna woda rozwiązywała więcej języki dorosłym zaczynały się śpiewy i to nie bez przyczyny, bowiem rodzice jak i rodzeństwo ojca należeli przed wojną do golubskich chórów, a więc śpiew mieli opanowany. Pozostała nam w pamięci jedna z piosenek, którą i ty drogi przyjacielu na pewno znasz, a my z Marysią ją zaśpiewaliśmy, a ona brzmi tak;
Upływa szybko życie, jak strumień płynie czas
Za rok za dzień, za chwile razem nie będzie nas
I nasze młode lata popłyną szybko w dal
A w sercu pozostanie tęsknota , smutek żal...........

Śpiewaliśmy my i już nowe pokolenie i dobrze, może i w ich sercach pozostaną nasze wspomnienia.

Powiedz Marysiu, czemu płaczesz?
Ja nie płaczę, ja śpiewam, tylko coś mi do oka wpadło.

Często jeżdżę do mojego małego G-D, najpierw odwiedzam cmentarz, potem spaceruje po zapomnianych uliczkach, zaglądam na puste dzisiaj podwórka – tam nas już nie ma, ale pozostał nasz ślad.
Teraz doszło do odwiedzania nowe miejsce, pomnik przy golubskim kościele, obym go odwiedzał jeszcze wiele razy............

A jeśli tu już nie wrócę przyjacielu mój drogi.
Niech więc Twoje poniosą cię nogi.
Do tego miejsca ostatniego naszego wspomnienia.
I proszę, zostaw tam swój ślad.
W naszej uliczce zapomnienia.
Marian Pniewski
Toruń dn. 06.09.2015r.

https://goo.gl/photos/KDf1YVjjYqWpQQ7U7
Ostatnio zmieniony poniedziałek 07 wrz 2015, 08:44 przez Marian Pniewski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Zatoka
Posty: 268
Rejestracja: środa 25 mar 2009, 23:29
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Zatoka » niedziela 06 wrz 2015, 23:01

Czytając powyższy tekst wróciłem do wspomnień mojego nieżyjącego już dziadka. Też przeżył sowiecką gehennę. Pozwólcie że przytoczę fragment życiorysu jaki spisał na potrzeby rodziny. Nikt, kto dziś pisze o tamtych czasach tak naprawdę nie odda tego co przeżyli ci ludzie.

Nadchodziło drugie zło, które trzeba było przechodzić, a była to Armia Radziecka. Nikt nie przypuszczał, że Rosjanie będą chłopów zabierać. Zaraz pierwszego dnia zabrali z wioski 4 osoby, następnie jeszcze 19 osób i mnie razem z nimi. Zawieźli nas do Dynaburga na Łotwę. Żywiono nas tam bardzo źle, słabe organizmy zostali tam na obcej ziemi do dnia sądnego. Codziennie była kasza okraszona rybą, trzeba było ostrożnie jeść i uważać żeby się nie udusić. W Stobnie zdążyłem się jeszcze z teściową pożegnać, która leżała chora, a Rosjanie gonili za kobietami i gwałcili. Trzeba było się chować, a nie było gdzie się chować. Dowiedziałem się kiedy wróciłem we wrześniu w 1945 z Dynaburga, że teściowa zmarła 15 lutego - żona pochowała matkę na cmentarzu w Raciążu. W uroczystości brał udział ks. Duszyński - proboszcz parafii Raciąż i Legbąd. Dynaburgu trzymali nas tam przez całe lato we wrześniu wróciłem do domu. Dużo nas tam pomarło. Kiedy żeśmy tam zostali zamknięci to grubasy mówili sobie; zanim my schudniemy to oni już podechną, ale było odwrotnie właśnie grubasy nie wytrzymali tak dobrego wyżywienia i pomarli prędzej od nas. Kto w nocy zmarł, to go pozbierano i niedaleko pochowano aby nie było widać grobów zasadzono jakieś warzywa, kapustę, pomidory by zatrzeć ślad. Ja byłem też ciężko chory, ale lekarza tam nie było, kto zachorował to też umierał. Miałem też funkcję; wieczorem zebrała się wiara i był gremialnie odmawiany różaniec, który ja prowadziłem na tym nabożeństwie. Kto mógł to się pospieszył. Modliliśmy się za nas samych i za tych co zostali w domu bez opieki ojców i mężów. Mówiliśmy też różaniec o szczęśliwy powrót do domu. Wojna dobiegła końca, a nas do domu nie puścili, dopiero we wrześniu wróciliśmy do domu.
Janusz Wegner

Genepedia

Poszukuję wszelkich informacji o osobach noszących te nazwisko, szczególnie z zasobów pozametrykalnych.

ewaduch
Posty: 1991
Rejestracja: czwartek 19 mar 2009, 12:18
Lokalizacja: Toruń / Białystok

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: ewaduch » poniedziałek 07 wrz 2015, 08:15

Witam :)

Poranek pełen emocji... Przeczytałam wspomnienia Mariana i Janusza... Zamyśliłam się nad życiem naszych przodków, którym historia nie szczędziła trudnych dni. Dobrze, że społeczności lokalne chcą upamiętniać cichych bohaterów tamtych lat.

Marianie, widzę, że wszystko pięknie się udało. Jest tablica, są nazwiska Twoich przodków. Ziściło się jedno z Twoich pragnień.
Pozdrawiam cieplutko,
Ewa Szczodruch

Ahavita
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek 23 lut 2015, 09:43

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Ahavita » wtorek 08 wrz 2015, 09:42

I ja przeczytałam z zainteresowaniem WCZORAJ relację,ale po otrzymaniu SMS-a od mojej mamy,że zazgrzytało pomiędzy nią a jej kuzynką na temat przodków i dokumentacji,nie bardzo miałam siłę i ochotę aby cokolwiek pisać. Nie każda rodzina jest w stanie usiąść razem i powspominać bez zatargów.Smutne to,ale cóż,ludzie są różni,chcą zakopać niewygodną prawdę pod dywan, wyciągnąć na wierzch tylko ładne wspomnienia. Ale cieszę się,że tablica już wisi,chociaż ciągle nie wiem czy "ci" Filarscy to rodzina mojej praprababki. Pozdrawiam,Asia
Poszukuję metryk ewangelików z Wielkopolski.Rodzina Kribbe (Kriep,Kripp)/ewent.Krübbe/

Marian Pniewski
Posty: 387
Rejestracja: środa 20 kwie 2011, 20:42

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Marian Pniewski » sobota 26 wrz 2015, 19:19

Witam. Trochę spóźniony film z uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci deportowanych do ZSRR w 1945r. z Golubia - Dobrzynia i okolic. Pozdrawiam. Marian P.

https://www.youtube.com/watch?v=amHcUTAifvI

ewaduch
Posty: 1991
Rejestracja: czwartek 19 mar 2009, 12:18
Lokalizacja: Toruń / Białystok

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: ewaduch » niedziela 27 wrz 2015, 11:01

Brawo Piotr!

Pięknie dokumentujesz wydarzenia :)
Pozdrawiam cieplutko,
Ewa Szczodruch

Ahavita
Posty: 90
Rejestracja: poniedziałek 23 lut 2015, 09:43

Re: Tablica pamiątkowa

Post autor: Ahavita » wtorek 29 wrz 2015, 08:52

Dziękuję za relację, piękna uroczystość. Przynajmniej w taki sposób mogłam "wziąć" w niej udział. Pozdrawiam,Asia
Poszukuję metryk ewangelików z Wielkopolski.Rodzina Kribbe (Kriep,Kripp)/ewent.Krübbe/

ODPOWIEDZ