Spacerkiem po toruńskich swiątyniach

Opisujemy miejsca, miejscowości, które są nam bliskie

Moderator: ewaduch

Marian Pniewski
Posty: 387
Rejestracja: środa 20 kwie 2011, 20:42

Spacerkiem po toruńskich swiątyniach

Post autor: Marian Pniewski » piątek 23 maja 2014, 21:23

Ewangelicy toruńscy
Witam Was drodzy przyjaciele po dość długiej zimowo – wiosennej przerwie, która spowodowana była między innymi rewitalizacją naszej strony internetowej, a także, co muszę stwierdzić z przykrością moim nie najlepszym stanem zdrowia. No, ale wszystko zmierza ku lepszemu, na dworze coraz cieplej, słoneczko coraz wyżej, koncerty ptaków za oknem. To wszystko zaprasza na wiosenne wędrówki w wolnym czasie, więc cóż - w drogę, no może to za dużo powiedziane, ale wiosenne spacery i to spacery poznawcze są jak najbardziej wskazane. Więc tradycyjnie już wyruszamy na szlak toruńskich sanktuari .
I tak jak ostatnim razem pozostajemy nadal w zespole staromiejskim Torunia. Jak wiecie na ostatnim spacerze odwiedziliśmy kościół św. Jakuba świątynię wyznania rzymsko – katolickiego, a w pewnym okresie też świątynię wyznania ewangelickiego, która istniała w czasach, gdy ewangelicy byli w Toruniu znaczącą grupą społeczną miasta Torunia.
Właśnie na dzisiejszym spacerze chciałbym przedstawić wam odmienną społeczność zamieszkującą Toruń już od XVI wieku – ewangelików toruńskich. Oczywiście nie będzie to drobiazgowy temat o tej społeczności, gdyż zabrakłoby tu miejsca, a i ze mnie żaden filozof, a opracowań różnego typu i publikacji jest tak wiele, ze nie będziemy tu tworzyć czegoś, co jest już ogólnie dostępne. Ale coś niecoś pozwolę sobie napisać i przedstawić też w wersji fotograficznej.
Przechadzając się po toruńskich ulicach, co krok spotykamy się z historią dawnych czasów, z jakąś legendą, czy niesamowitym zdarzeniem. Podziwiamy ruiny zamku, kamienice z bogato rzeźbionymi frontonami, odwiedzamy stare kościoły i wsłuchujemy się w historie minionych wieków. Idąc ulicą Wały gen. Sikorskiego, czy ulicami Uniwersytecką czy Prostą napotykamy sakralną budowlę w stylu neogotyku, błyszczącą w słońcu czerwienią cegieł, z wysmukłą biała wieżą i z przepięknymi rozetami okien, które dają tej budowli tajemniczy i zabytkowy wygląd. Niestety nie bardzo można dostać się do środka. Zamknięta jak to powiadają na cztery spusty nie przyjmuje gości, turystów, a zawsze, kiedy tylko przechodzę obok tej świątyni jedynej w Toruniu, w której nie byłem bardzo mnie ona intryguje i wzbudza ciekawość. Przy wejściu do świątyni widnieje napis – kościół Ewangelicko – Augsburski, Luterański. Na tablicy ogłoszeń widnieją zawiadomienia, kiedy są odprawiane nabożeństwa , więc postanowiłem zjawić się tu w wyznaczonym czasie i za pozwoleniem proboszcza sfotografować wnętrze kościoła. Zanim jednak wybrałem się do świątyni przestudiowałem pobieżnie dostępną literaturę na temat ewangelików toruńskich, a także o samej reformacji, która rozpoczęła się w Niemczech w XVI wieku. Zapewne pamiętasz jeszcze lekcje historii w szkole, gdzie uczono nas o początkach reformacji, o buncie księdza, który nazywał się Marcin Luter, o jego 95 tezach napisanych przez niego i przytwierdzonych na drzwiach kościoła w Wittenberdze, w których sprzeciwia się płatnym odpustom, neguje nieomylność papieża i jeszcze o wielu innych sprawach, za które został usunięty z szeregów duchownych kościoła katolickiego. To był zaczątek ruchu reformacyjnego w kościele, z tego nurtu narodzili się piersi protestanci, ewangelicy i kościół zwany kościołem luterańskim, ewangelickim. Za tym ruchem reformacji poszły też inne kraje, w Szwajcarii, Francji kalwinizm, czy anglikanizm w Anglii. No, ale my drogi przyjacielu skromni wędrowcy po naszej małej ojczyźnie nie będziemy w tej chwili sięgać do głębszej historii, gdyż i nie miejsce i brak czasu na tak głębsze rozważania, ale namawiam was do skorzystania z bogatej literatury na ten temat. Wracamy, więc na nasze skromne podwórko i poznajemy tę naszą mała historię w naszym pięknym Toruniu. Początek ruchu reformacyjnego w Toruniu rozpoczął się stosunkowo szybko, wspominając wydarzenia w Wittenberdze, które nastąpiły w roku 1517. Do Torunia ruch ten dotarł już w 1520 roku, jak opisują w różnych opracowaniach pierwsze spotkania protestantów niemieckich jak i polskich odbywały się w chacie na Mokrem. W tamtych odległych czasach Mokre było wsią leżącą tuż za murami miasta. Jak tez wiemy z historii ogólnej Toruń i całe ówczesne Prusy książęce powróciły po okresie panowania Krzyżaków do Polski w 1466 roku, a wiec piecze nad tymi ziemiami miał król Polski , którym w tym czasie był król Zygmunt Stary. On to powiadomiony o początkach ruchu reformacyjnego w Toruniu zakazał protestantom praktyk religijnych, a także szerzenia wszelkich nauk płynących z tego nowego ruchu. Dlatego też zwolennicy nowego kościoła musieli działać w ukryciu, aż do roku 1557, kiedy to nowy król Zygmunt August ustanowił nowe przywileje dla ewangelików i właśnie w tym roku odbyło się pierwsze publiczne nabożeństwo ewangelickie. Pierwszym takim kościołem dla protestantów w Toruniu był nieistniejący już dzisiaj kościół św. Jerzego na Chełmińskim Przedmieściu w okolicy współczesnego cmentarza św. Jerzego przy ulicy Gałczyńskiego – Czerwona Droga. Do dzisiaj ukryte fundamenty istnieją w zarysie ulicy Czerwona droga i były niedawno na okres badań odsłonięte przy okazji gruntownego remontu tej drogi. W kościele tym był pochowany ewangelicki prezydent Torunia z roku 1724, którego ścięto na dziedzińcu Ratusza w wyniku rozruchów religijnych w Toruniu. Wspomnę o tym za chwilę.
Toruń był miastem wielowyznaniowym. W początkowym okresie po reformacyjnym prym wiodły dwa nurty religijne rzymsko –katolicki i luterański z mniejszym wpływem kościoła ewangelicko – reformowanego wywodzącym się z reformacji szwajcarskiej, na której czele stał Jan Kalwin. Kalwinizm w Toruniu nie był tak rozwinięty jak powyższe wyznania, a jedną z ich świątyń był właśnie wybudowany w 1902r.- 04r. kościół św. Szczepana, do którego dzisiaj podążamy.
Ewangelicy luterańscy w okresie od 1558 – do 1724r. zdominowali życie religijne i świeckie zarazem w Toruniu. Przejmowali od katolików kolejne świątynie, od 1557r. kościół św. Jakuba, który był w ich posiadaniu przez 110lat do roku 1667. Potem oddany na powrót siostrom bernardynkom. Za to zajęli stary ratusz nowomiejski na Nowym Rynku i tam byli gospodarzami do 1945r. Jednak główną ich siedzibą miejską był kościół Najświętszej Marii Panny znajdujący się tuż obok Starego Rynku na ulicy Panny Marii. Ten kościół w rękach ewangelików był w latach 1557 – 1724 i na pewno jeszcze byłby dłużej, ale wydarzenia, które rozegrały się w 1724r. zniweczyły dominację ewangelików w Toruniu. Trzeba dodać też, że i władze miejskie, a także cała Rada Miasta była w rękach ewangelików i to oni wiedli prym w życiu miasta. Cóż to się stało w owym 1724r.?
Wydarzenia, które się rozegrały w szacownym mieście Toruniu nazwano Tumultem toruńskim. Już od dłuższego czasu w mieście, a także w innych miejscowościach na Pomorzu narastało napięcie między katolikami a ewangelikami. W Toruniu zaczęło się od niegroźnie wyglądającego incydentu. W kościele św. Jakuba podczas nabożeństwa do Matki Bożej Szkaplerznej podczas procesji wokół świątyni doszło do scysji miedzy młodymi uczniami ewangelikami z gimnazjum, a uczniem kolegium jezuickiego Stanisławem Lisieckim. Gimnazjaliści stojąc nieopodal przechodzącej procesji z najświętszym sakramentem nie oddali czci, nie zdjęli czapek, nie uklęknęli i zachowywali się bardzo arogancko, a na zwróconą im uwagę przez ucznia kolegium jezuickiego Stanisława Lisieckiego wybuchnęli gromkim śmiechem. Po ceremoniach religijnych ta sama grupa zaatakowała wychodzącego Lisieckiego i doszło do bójki, na pomoc pospieszyli inni uczniowie kolegium, przybyła straż miejska aresztowała Lisieckiego i zabrała go do swej siedziby. Na to zareagowali katolicy i uczniowie kolegium i stanąwszy przy siedzibie straży miejskiej domagali się wypuszczenia Stanisława. W pobliżu przechodził akurat jeden z gimnazjalistów ewangelików, który został wprost porwany przez uczni kolegium i zaprowadzony do kolegium jezuickiego. Na to zdarzenie zareagowali znowu ewangelicy, którzy zebrali się przed kolegium jezuickim i domagali się uwolnienia gimnazjalisty.
Bierność ewangelickich władz miasta z prezydentem Janem Roesnerem na czele spowodowała, że tłum rozzuchwalił się do takiego stopnia, że zaatakowano kolegium, rozpoczęto dewastację pomieszczeń, wyrzucając sprzęty na ulicę, a także święte obrazy, sprofanowano święte miejsca, pobito uczniów i nauczycieli, a także palono sprzęty na ulicy. Dopiero przybyła straż miejska, a także oddział wojska zaprowadził porządek. Władze miasta niezbyt mocno w dalszym ciągu nie reagowały na powtarzające się akty przemocy i zbyt lekceważyły zaistniałe wydarzenia.
Jezuici złożyli skargę do Sądu Królewskiego w Warszawie. Król Polski August II Mocny polecił jak najgłębsze zbadanie sprawy i wysłał nawet do Torunia dodatkowe oddziały wojska, aby nie doszło do ponownych rozruchów, a sprawców zajść w Toruniu surowo ukarać. Przez kilka miesięcy powołana komisja badała sprawę i po zbadaniu całej sprawy wniosła wniosek o ukaranie sprawców. Sąd królewski był bardzo surowy, prezydenta miasta Jana Gotfryda Roesemera i zastępcę Jakuba Zerneke skazał na śmierć, tak samo dziewięciu innym osobom wydano taki sam wyrok. Ponadto dwóch pastorów ewangelickich skazano na banicje, a innym osobom zasądzono areszt a także wysokie kary pieniężne i przepadek mienia. Ponadto ewangelicy musieli oddać kościół NMP katolikom, a także w nowo powstałej radzie miasta połowę miejsc radnych miejskich. Pozbawiono też ich różnych przywilejów i ulg z racji zajmowanych stanowisk.
Wyrok, który został wydany w Warszawie przeczytano na posiedzeniu Rady i mimo, ze był czas na uniknięcie kary i ucieczkę, skazani nie opuścili prędzej miasta licząc na rewizje wyroku i zmniejszenie kary. Niestety król nie skorzystał z prawa łaski z wyjątkiem wiceprezydenta Jakuba, Zernekego, którego ułaskawił a to za przyczyną miejscowej szlachty i możnych miasta Torunia, którzy stanęli w obronie skazanego, ponieważ cieszył się On wielkim szacunkiem wśród mieszkańców i był zasłużonym działaczem społecznym w społeczności Torunia. Po odczytaniu wyroku w Ratuszu nazajutrz na dziedzińcu ratusza wykonano wyrok na prezydencie Janie Roesnerze, a także na dziewięciu innych skazanych ścinając im głowy. Jak już wyżej wspomniałem Jana Roesnera pochowano w istniejącym wtedy kościele św. Jerzego, który po wypadkach z 1724r. stał się jedynym kościołem ewangelików toruńskich. Te wyroki odbiły się szerokim echem nie tylko w kraju, ale także zagranicą. Przywódcy innych państw byli mocno oburzeni i planowano nawet interwencje zbrojną, ale jak to mówią czas goi rany, po jakimś czasie emocje opadły i interwencji żadnej poza dyplomatycznej nie było.
Ufff……. Cóż przyjacielu, nie zasnąłeś mi czasem? Trochę długie to opowiadanie, co? Ale wybacz mi, chciałem ci wiernie przekazać te przykre wydarzenia, gdyż słyszymy nieraz, że tumult toruński, tumult toruński a tak naprawdę to nie wiedzieliśmy, o co w tym tumulcie chodzi, a wie o tym tylko wąska grupa historyków. No, ale teraz to i my jesteśmy mądrzejsi, no, ale trzeba było usiąść i przejrzeć literaturę historyczną.
Po tych wydarzeniach działalność ewangelików znacznie osłabła, chociaż jeszcze podczas zaborów i w czasie I wojny światowej Toruń był pod zaborem niemieckim i ewangelicy mieli poparcie władz zaborczych. Swoja świątynie mieli w zborze ewangelickim, który stoi do dzisiaj na Rynku Nowomiejskim i spełnia on obecnie siedzibę fundacji Tumult, a także kaplicę luterańską przy ulicy Strumykowej, która działa do dzisiaj. Ponadto ewangelikom przekazano po 1945r. kościół u zbiegu ulic Wały gen Sikorskiego, a Prostej. To ten sam kościół, o którym wspomniałem na początku. No, a co z tym kościołem?
Kościół pw. Sw. Szczepana zbudowany został w latach 1902 -04 w stylu neogotyckim dla gminy kalwińskiej podporządkowanej Ewangelickiemu kościołowi Unijnemu. Z powodu różnych wydarzeń czy to wojennych, czy to też z braku wiernych kościół ten był mało używany. Wykorzystywany był też przez miejscowy garnizon i to nie tylko dla potrzeb religijnych. Podczas II wojny światowej był mocno zdewastowany. Po wojnie tez nie bardzo wiodło się świątyni. Przekazany parafii luterańskiej z ulicy Strumykowej z braku środków na remont popadał w coraz bardziej opłakany stan. Zbudowany na niepewnym gruncie, gdzie przed laty biegła fosa miejska, a w poprzek pod samą wieżą przepływa w podziemiu struga toruńska był obiektem zagrożonym. cennymi zabytkami tej świątyni są dwa obrazy, adoracja Baranka z XVI w., pochodzący jeszcze z kościoła św. Trójcy i drugi obraz - Ukrzyżowanie Chrystusa. Bardzo piękne są też witraże w kształcie rozety ufundowane przez parafian, a jeden z nich ufundowany przez Radę Miejską Torunia przedstawia herb miasta.Obecnie po generalnym remoncie, dzięki wielkim staraniom samego proboszcza księdza Jerzego Molina a także osób życzliwych tej świątyni przywrócono nowy blask tej świątyni i z mojego punktu widzenia jest ona teraz jedną z pierwszych zabytkowych perełek starego Torunia.
Ewangelicy to nie tylko Toruń. Zamieszkiwali oni w różnych miejscach w całych Prusach, w całej Ziemi Chełmińskiej, w małych miasteczkach, wsiach i osadach. Tam tez budowali swoje świątynie, zbory i nie byli to wyłącznie osoby narodowości niemieckiej, ale byli też wśród nich i Polacy i inne narodowości. W mojej małej ojczyźnie w Golubiu ewangelicy mieli swoja świątynie już za czasów starościny golubskiej i brodnickiej królewny Anny Wazówny, która była wyznania ewangelickiego. Gdy zmarła w 1625r. w Brodnicy, jako królewna i siostra króla polskiego Zygmunta III Wazy to powinna być pochowana na Wawelu w Krakowie. Niestety sprzeciwili się temu dworzanie królewscy i możni Krakowa, gdyż, jako przyczynę podano, iż tam mogą spoczywać tylko wyznawcy religii rzymsko – katolickiej. Anna, jako heretyczka nie miała prawa tam być pochowana. Jej trumna z doczesnymi szczątkami przez jedenaście lat przechowywana była w lochach brodnickiego zamku i dopiero król polski Władysław IV Waza bratanek zmarłej urządził Jej uroczysty pogrzeb i kondukt żałobny składający się z dwustu powozów ruszył z Brodnicy do Torunia. Pochowana została właśnie w kościele NMP zwanym też Mariackim, który to w tamtym okresie należał do ewangelików toruńskich. Działo się to w roku 1636.
Ponowny pochowek Anny ze względu na wykonywane prace remontowe i uporządkowanie grobowca odbył się w 1995r. Tym razem można by powiedzieć ze był to pogrzeb katolicki, a właściwie zjednoczeniowy katolików i ewangelików. Uczestniczyli w nim, bowiem jak i katolicy tak i ewangelicy, a także prawosławni. Ku jedności chrześcijan.
Tematu mój drogi przyjacielu na pewno nie wyczerpaliśmy, gdyż historia o ruchach religijnych tylko w samym obrębie Torunia jest bardzo obszerna. O samych ewangelikach toruńskich jest wiele pozycji książkowych, informatycznych i zakorzenionego już w nas Internetu. Powoli kończymy nas spacer drogi przyjacielu. Na pewno jesteś już zmęczony, ale myślę, że zadowolony, więc już tak tradycyjnie zaproszę cię na następny spacer, może troszkę krótszy, ale zapewne tak samo ciekawy. Wiedzy zdobytej nigdy nie za wiele, myślę, że i ty tak sądzisz. Bo przecież czas tak szybko nam mija, a życia wciąż tak mało, tak mało.
Dziękuję księdzu Jerzemu Molinowi za umożliwienie mi zrobienia dokumentacji fotograficznej i życzę całej parafii ewangelickiej wiele jeszcze lat działalności i pięknych nabożeństw w odrestaurowanym kościele św. Szczepana w przepięknym mieście Toruniu.
Zapraszam tez wszystkich na krótkie filmy o kościele św. Szczepana. Pozdrawiam.
Marian Pniewski

https://www.youtube.com/watch?v=-h2d5GlsOOY

https://www.youtube.com/watch?v=73GJNoaCt2I
Załączniki
Thorner_Blutgericht.jpg
zbor-ewangelicki2-public-domain.jpg
zbor-ewangelicki2-public-domain.jpg (21.17 KiB) Przejrzano 2882 razy
450px-Toruń,_kośc._św._Szczepana.jpg
szczepan_herb_1.jpg
Ostatnio zmieniony poniedziałek 26 maja 2014, 16:57 przez Marian Pniewski, łącznie zmieniany 1 raz.

ewaduch
Posty: 2016
Rejestracja: czwartek 19 mar 2009, 12:18
Lokalizacja: Toruń / Białystok

Re: Spacerkiem po toruńskich swiątyniach

Post autor: ewaduch » sobota 24 maja 2014, 08:53

Witam :)

Dobrze Marianie, że zająłeś się historią i zabytkami sakralnymi wyznań mniejszościowych. Jak z Twego opowiadania wynika, nie zawsze były one w mniejszości i współtworzą do dziś ładny kawałek historii naszego miasta i kraju.
Dzisiaj dzięki Tobie mogłam zajrzeć do wnętrza kościoła niedostępnego na co dzień zwiedziającym, zobaczyć rozety, witraże, posłuchać chóru. Wspaniale przekazujesz na zdjęciach atmosferę różnych miejsc. I dzisiaj udało Ci się oddać niepowtarzalny klimat Kościoła św. Szczepana.
Pozdrawiam cieplutko,
Ewa Szczodruch

Welka
Posty: 375
Rejestracja: poniedziałek 30 mar 2009, 11:12

Re: Spacerkiem po toruńskich swiątyniach

Post autor: Welka » sobota 24 maja 2014, 19:56

Warto dodać iż Toruński Kościół Ewangelicko_Augsburski prowadzi szeroką działalność naukową i popularnonaukową .
W październiku ubiegłego roku w kaplicy przy Strumykowej 8 odbyła się msza wraz z wkładami naukowców na temat Kościoła Ewangelicko Augsburskiego ,którą to historię śledzę ze względu na przodków .

Msza długa i po odśpiewaniu pieśni nr 265 odbył się wykład :Polscy czy niemieccy ewangelicy ?
Kościół Ewangelicko-Augsburski i jego wierni na Mazurach 1945-56 .
Wykład przeprowadził Prof dr hab. Grzegorz Jasiński .

Profesor Jasiński jest wybitnym znawcą tematu .
Miałem ja także niewielkie wystąpienie ze względu na ewangelików z Mazur i zaborem przez Niemcy naszych mazurskich ksiąg metrykalnych ,których Niemcy do dzisiaj nam nie oddali .

Bardzo poważne prace dotyczące tegoż Kościoła prowadzi Ośrodek Badań Naukowych im.Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie .


Pozdrawiam
Ryszard Welka

ODPOWIEDZ